"Należy zbudować popularny, oszczędzający czas środek przewozu, przy wykonywaniu czynności służbowych i wypoczynku, przeznaczony dla racjonalizatorów, przodowników pracy, aktywistów, naukowców, przodujących przedstawicieli inteligencji" – tak postanowił Komitet Centralny Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej i Prezydium Rządu w maju 1953 roku. Można powiedzieć, że w tym samym momencie rozpoczęła się historia jednego z najpopularniejszych modeli samochodu produkowanego kiedykolwiek w Polsce – Syreny. Oficjalne Syrena model 100 została zaprezentowana w czerwcu 1955 roku podczas XXIV Międzynarodowych Targów Poznańskich. Olbrzymie zainteresowanie, z jakim spotkała się na tej imprezie skłoniło ówczesny rząd do skierowania jej do produkcji. Produkcje rozpoczęto w warszawskich zakładach Fabryki Samochodów Małolitrażowych. Na początku zdecydowano się na produkcje 10 tyś. sztuk rocznie. Ze względu na duże braki finansowe przy realizacji tego projektu do produkcji wykorzystano dużą liczbę części z wcześniej produkowanego polskiego samochodu – Warszawa. Takie rozwiązanie przyczyniło się do dużego wzrostu masy całkowitej samochodu aż do 950kg. Samochód początkowo wyposażono w przemysłowy silnik dwusuwowy, rzędowy z zapłonem iskrowym o pojemności 690 cm3 i mocy 22 KM, wykorzystywany również w motopompach strażackich, produkowany w Bielsku. W wersji końcowej tego modelu pojemność silnika zwiększono do 746cm3, jego moc to 27KM. Na pierwszy rzut oka konstrukcja samochodu wyglądała na jak najbardziej nowoczesną jak na tamte czasy. Silnik ze sprzęgłem umieszczony był z przodu, skrzynia biegów i przekładnia główna również z przodu – napędzane koła przednie. Poszczególne podzespoły auta jednak nie były już nowoczesne. Samo nadwozie nie było samonośne lecz osadzone było na podłużnicowej ramie z belek stalowych. W zawieszeniu przednim i tylnym zastosowano poprzeczne resory piórowe. Auto w pierwotnej wersji miała być niemal całkowicie drewniana, z czasem ustalono jednak, że błotniki i maska będą blaszane. Z elementów drewnianych pozostał dach wypełniony płytami pilśniowymi i pokryty dermatoidem. Tablice rozdzielczą zamontowano od większej i starszej Warszawy, kierownica swymi rozmiarami przypominała koło sterowe parostatku. Podłogi we wnętrzu pojazdu nie można było nazwać płaską, więc długonogim pasażerom było za wygodnie. Miejsca nad głową było dużo. Niewątpliwie ciekawostką były dwa bagażniki, które (oba) znajdowały się w tylnej części nadwozia. Jeden z nich ładowany od zewnątrz, przeznaczony był na narzędzia, a drugi nazywany czystym, zapełniało się od strony kabiny, po uprzednim odchyleniu tylnej kanapy. Do wnętrza samochodu wchodziło się przez drzwi otwierane pod wiatr (drzwi do łapania kur).
Free web analytics