Zgliczyński, Andrzej (zm. w 1995)
|
|
Andrzej Zgliczyński to wybitny konstruktor i stylista polskiego przemysłu samochodowego. Początkowo nie wiązał jednakże swojej przyszłości z motoryzacją, bowiem przed II Wojną Swiatową planował zostać architektem. Brutalna rzeczywistość zmieniła jednak jego plany.
Z samochodami po raz pierwszy zetknął się w 1943 roku w wojsku. Walczył w szeregach AK pod pseudonimem "Kleo".
Po zakończeniu wojny został kierowcą w "Orbisie". Nie na długo jednak, gdyż, gdy tylko nadażyła się okazja, wstąpił do Szkoły Wawelberga. Wybrał specjalność: Konstrukcja nadwozi. W 1949 roku obronił dyplom inżynierski u profesora Stanisława Panczakiewicza.
Po studiach wyjechał do Kielc i został kierownikiem Działu Konstrukcyjnego w fabryce kabin samochodowych do pierwszych powojennych ciężarówek Star. Tam też przekonstruował kabinę do Stara - z drewnianej na metalową z blachy niegłębokotłocznej. Z Kielc wrócił do Warszawy w 1951 roku, i na życzenie Panczakiewicza rozpoczął pracę w kierowanym przez niego Biurze Konstrukcyjnym Przemysłu Motoryzacyjnego. Dużo konstruował - zaprojektował kabinę do Stara 6 x 6, do nowej ciężarówki Żubr (późniejszy Jelcz), robił nadwozia do samochodów specjalnych dla wojska, straży pożarnej i dla służby zdrowia.
W latach 1956-58, w czasie tzw. "odwilży" po rządach Stalina, pojawiła się potrzeba zbudowania samochodu dostępnego dla każdego obywatela, najlepiej w formie "2+2" - dwójka dorosłych, dwójka dzieci. Chodziło o projekt auta małolitrażowego, mniejszego od żerańskiej Syreny, który mógłby być produkowany masowo. Na hasło to zareagował Mielec, konstruując Meduzę i Mikrusa oraz właśnie BKPMot. W takich okolicznościach narodził się Smyk. Głównym projektantem Smyka był inż. Karol Wójcicki, nadwozie konstruował inż. Andrzej Zgliczyński według projektu inż. architekta Janusza Zygadlewicza. Jego nadwozie było na owe czasy rewelacją: do samochodu wsiadało się po uchyleniu przedniej części nadwozia do przodu na zawiasach umieszczonych na dolnej krawędzi. Dostęp do przednich siedzeń był zupełnie wygodny: kierowca stawał na wysuniętej części podłogi, zasiadał za kierownicą, której kolumna odchylała się wraz z przednią ścianą i pociągając za uchwyt, zatrzaskiwał drzwi.
W kolejnych latach swojej pracy Zgliczyński stworzył koncepcję samochodu modułowego - wymyślił nadwozie składające się z mocnej kabiny pasażerskiej, zasadniczego elementu konstrukcyjnego, do której mocowano - dość prosto i szybko - z przodu moduł z zawieszeniem przednim i bagażnikiem, z tyłu - moduł z zespołem napędowym. Tak powstały kolejno prototypy Alfa, Beta i Delta.
Od 1964 roku Andrzej Zgliczyński zaczął pracować w zakładach FSO. Tam też skontruował nadwozie prototypu Syrena 110. Był członkiem delegacji, która pojechała do Włoch po odbiór licencji na Fiata 125p.
Wieść głosi, że przed śmiercią inż. Zgliczyński mieszkał w Falenicy pod Warszawą i zajął się kolejną ze swoich pasji: budową miniaturowych historycznych staków, głównie żaglowców.
Na zdjęciu prototyp samochodu SMYK z 1957 roku. [fot: test.bv.pl/moto/Mot_Site/Strony/ProtoStrony/prototyp2.htm] |