Typowa uliczka w Trieście, zaparkowane samochody i skutery zajmują każdą dostępną przestrzeń [fot. Ekipa TAS]
|
|
Triest to malownicze włoskie miasto położone przy Zatoce Triesteńskiej (należącej do Morza Adriatyckiego), gdzie ścierają się wpływy kultur Austrii i Włoch, również z punktu widzenia motoryzacji.
Część ulic tego miasta to zbudowane przez Austriaków szerokie aleje, mogące pomieścić wiele pasów ruchu. Aby pokonać całą szerokość takiej jezdni za jedną zmianą świateł należy przyspieszyć kroku. Śródziemnomorskiego uroku dodają miastu ciasne i kręte, typowe dla Włoch, uliczki, pnące się to w górę, to opadające ostro w dół (najstarsza część Triestu położona jest na wzgórzach). Jazda w takich warunkach to ciągłe lawirowanie wśród pieszych i zaparkowanych wokół aut, skuterów i motorów. Sztukę tą opanowali do perfekcji tutejsi kierowcy autobusów, którzy dokonują wręcz cudów, aby pokonać ostre zakręty malowniczych tras.
Jednakże prawdziwym sportem ekstremalnym tego miasta jest parkowanie. Szansa na bezbolesne znalezienie wolnego miejsca jest znikoma, stąd mieszkańcy albo spędzają wiele czasu na znalezienie kawałka wolnej przestrzeni z dala od domu, albo wykorzystują każde dostępne miejsce - byle wolne. Auta parkuje się na zakrętach, na poziomych znakach drogowych lub nawet na środku drogi, włączając jedynie światła ostrzegawcze. Garaże dostępne są tylko dla najbogatszych mieszkańców.
Próbą rozwiązania tego problemu są skutery i motory, których zaparkowanie wymaga mniej miejsca. Uliczki pełne są tych pojazdów, zaś każdego ranka i wieczora tysiące Tresteńczyków podróżuje w ten sposób do pracy i do domu. Hałas motorów do późnych godzin nocnych rozbrzmiewa za oknami - większość Włochów (ale nie wszyscy!) kocha nocne życie i wsiada do swego auta lub na swój motor także po zmroku. |